
Dlatego musieliśmy tam być. Może ja niekoniecznie, ale mąż nie mógł się doczekać tej imprezy. Wystawa została zorganizowana po raz kolejny w Muzeum Inżynierii Miejskiej na krakowskim Kazimierzu.
Mimo, że nieszczególnie interesuję się starymi autami, to jednak ciężko było oderwać wzrok od tych pięknych, błyszczących i wypucowanych perełek. Na wystawie udało się zgromadzić naprawdę sporo modeli samochodów z różnych epok. Były wśród nich najstarsze automobile z drewnianymi felgami, klasyczne Cadillaki, eleganckie Mercedesy chyba z całego XX wieku, drapieżne Jaguary i Mustangi. Cała sala była poświęcona polskim perełkom – Fiatom, Warszawom i Polonezom. Na innej ekspozycji zgromadzono pokaźny zbiór Porsche. Mi najbardziej przypadła do gustu kolekcja Mini, do których mam słabość. Było też coś dla miłośników zabytkowych jednośladów. Nie będę się tutaj mądrzyć o modelach, rocznikach i pojemnościach silników (swoją drogą Amerykanie to mają rozmach), ponieważ nie znam się na tym. Musiałabym poprosić męża o napisanie posta, w którym opisałby te wszystkie parametry męskim językiem cyferek i literek, które przeciętnej kobiecie nic nie mówią. Jednak nawet „baba” (ta zza kierownicy) bawiłaby się dobrze oglądając stare i jeszcze starsze samochody.
Impreza zorganizowana została bardzo dobrze, zaprezentowane samochody podzielono na kilka kategorii, dlatego łatwiej i przyjemniej oglądało się całą wystawę. Co ciekawe, atrakcją show były też najnowsze modele BMW. Wśród tych wszystkich zabytków rzucały się w oczy i wyglądały jeszcze bardziej futurystycznie. Chyba właśnie o to chodziło, ponieważ zainteresowanie nimi było ogromne. Sama się przyznam, że długą chwilę spędziłam oglądając nowe i3 oraz i8. W ramach imprezy prowadzone były też akcje związane z bezpieczną jazdą, bezpieczną drogą do szkoły.
Wszystkich miłośników zabytkowych pojazdów zachęcam do wybrania się na św. Wawrzyńca za rok. Naprawdę warto coś takiego zobaczyć. W porównaniu z ubiegłorocznym show, tym razem wystawiono o wiele więcej samochodów. Było też podobno więcej atrakcji. Sama impreza coraz bardziej jest nagłaśniania w lokalnych mediach, więc niestety pojawiają się na niej tłumy ludzi i trudno w spokoju pooglądać sobie te wszystkie chromowane zderzaki i piękne skórzane kanapy. Jednak wiem, że za rok pewnie znowu odwiedzę Muzeum Inżynierii Miejskiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Anonimowych proszę o wpisanie w treści komentarza imienia. Będzie łatwiej nawiązać rozmowę.