Jagodzianki to jest temat rzeka chyba dla wszystkich. Każdy ma jakieś wspomnienia, każdy je z czymś kojarzy. Aż strach pomyśleć co będzie takim kultowym wypiekiem naszych dzieci. Mnie jagodzianki kojarzą się z dzieciństwem, z wakacjami, z upałem. Tato zawsze kupował je, gdy szliśmy na basen albo jechaliśmy do Kryspinowa czy nad inny pobliski zalew. Oblepione lukrem leżały na stoisku pełnym os. Smak dzieciństwa.
Ten przepis pewnie nie spodoba się fanom klasycznych smaków oraz tym, którzy nie lubią mieszać smaków i kuchni z różnych stron świata. Niemniej zaryzykuję, możecie krytykować do woli.
Miałam już dawno wrzucić ten przepis, ale w międzyczasie był weekend i ciasta z truskawkami zawładnęły blogiem. A dziś wracam do obiadu, który najlepiej smakuje właśnie o tej porze roku. Łazanki.
Lato w tym roku przywitało nas kwaśną miną. Zapowiadali przelotne opady, a ja mam wrażenie, że przelotnie to słońce wychodzi. Na poprawę humoru przygotowałam pyszny deser w iście letnim stylu. Bo co może lepiej pasować do wakacyjnych upałów niż orzeźwiający sernik na zimno?
Od 20 miesięcy obserwuję moją Córeczkę i razem z nią uczę się trudnej sztuki wyżywienia małego człowieka. Pisałam już o przygodach z żywieniem Córci na wakacyjnych wojażach. Jest też na blogu kilka całkiem fajnych przepisów na smaczne i pożywne dania dla dzieci. Ale od początku.
Mówiłam, zarzekałam się, że nie będę robić przetworów ani w tym, ani w żadnym innym sezonie. Ale kobieta zmienną jest, więc wymodziłam w ten weekend soki. I konfiturę. A z czego? Oczywiście z truskawek. I odwołuję wszystko co powiedziałam o tym, że nie lubię przetworów z tych owoców.
Uwielbiam popołudniową kawę. Z mlekiem, najlepiej spienionym, pitą na tarasie, nieśpiesznie, łyczek po łyczku. Lubię też tą poranną w weekend, kiedy w towarzystwie pysznego śniadania pomaga mi otworzyć oczy. W pracy ta pierwsza kawa też jest najprzyjemniejsza, kiedy po dwóch, trzech łykach zaczynam wkręcać się w wir obowiązków, a dzięki temu aromatycznemu napojowi dzień staje się przyjemniejszy.
Do znudzenia będę wałkować truskawki jeszcze co najmniej przez kilka przepisów. W tym roku wreszcie mogę się nimi cieszyć i nadrobić 2 lata przerwy. Najpierw ciąża pokrzyżowała mi plany, bo z uwagi na mega zgagę po tych owocach, po prostu odechciało mi się ich jeść. Potem karmiłam, więc też raczej unikałam. Za to w tym roku moja Córeczka sama zajada ze smakiem truskawki, więc i ja sobie nie odmawiam.
Przepis bierze udział w konkursie - polubcie go TUTAJ
Pierwsze w tym roku upały sprawiły, że odechciało mi się zupełnie jeść mięso i tłuste potrawy. Od kilku dni na moim stole goszczą truskawki, arbuz i kalafior gotowany. I tak na zmianę z polskimi ziemniaczkami, które pojawiają się w niektórych sklepach.
Od wczoraj mnie nosiło, żeby coś upiec na dzisiejsze odwiedziny znajomych. Najpierw obiecałam sobie, że nie włączę piekarnika. Zrobiłam ciasto z owocami na zimno i tyle. Jednak gdy zobaczyłam ten przepis to niestety musiałam złamać swoje postanowienie. Ale co tam, to przecież tylko muffinki!